|
Wystawy
moich kolegów odbieram zawsze w sposób emocjonalny i cieszę
się, kiedy wywołują we mnie uczucie zazdrości. To znak, że
odkryli coś w sobie lub w otaczającym nas świecie i że jest
wciąż miejsce na inwencję twórczą, mimo przekonania, że wszystko
już było.
Obrazy Grzegorza Bieniasa, duże obrazy, niosą w sobie jakiś
komunikat o przeszłości, gwarzą o współczesnych formach obyczajowych,
zawierają informację - subtelną krytykę, wyrażoną formą groteski,
świata obserwowanego przez pryzmat indywidualnych odczuć.
Grzegorz Bienias jest pogodnym malarzem i obrazy, które tworzy
pośredniczą w przekazywaniu innym typowego dla urodzonego
na Kujawach artysty, klimatu rozległych pól, łąk, spokoju
trwania i filozofii zadumy. Paleta, powierzchnia płócien łączą
w sobie tradycję koloryzmu rodem z Akademii i może podświadomą
tęsknotę za tworzywem jakim od najdawniejszych czasów była
i jest biała, bielona ściana. Zręcznie użyta biel jako kolor
współtworzący kompozycję obrazów świadczy o odwadze łączenia,
zdałoby się, antagonistycznych konwencji. To profesjonalny
stosunek do sztuki pozwala Bieniasowi penetrować obszary znane
i nieznane.
Grzegorz Bienias jest również pedagogiem, a to naraża go,
jak każdego z nas, na stosowanie kryteriów mających znacznie
szerszy zasięg, obejmujących również studentów, uczniów. W
moim przekonaniu malarz wychodzi z tych sytuacji obronną ręką.
Czego można Mu zazdrościć, to bardzo osobistej drogi własnego
rozwoju, wierności zamierzeniom twórczym i cichego przeżywania
fascynacji bycia artystą, artystą, który widzi, czuje i interpretuje
po swojemu świat, który Go otacza.
Włodzimierz
Kunz
|